Naprawdę wierzycie w cud pod nazwą „darmowa komunikacja miejska”? Zrobiła to Zielonka (źródło – Tuba Marek), ani chybi wypłynie ten temat w trakcie kampanii samorządowej. Kochani, stare porzekadło mówi, że w życiu nie ma nic za darmo. Żeby jakaś usługa była „darmowa”, najpierw urzędnik ściągnie w Was podatki  (przy okazji inkasując comiesięczne wynagrodzenie), dopiero potem przekaże pieniądze operatorowi usługi.

Ciekawy wpis znalazłem na stronach Instytutu Obywatelskiego (tutaj). Wnioski idą w zupełnie inna stronę –  „udarmowienie” cen biletów w Tallinie nie przyniosło efektu, a w Niemczech mieszkańcy zgodziliby się na podwyżkę cen, by poprawić jakość transportu zbiorowego. Moim skromnym zdaniem, w Markach kluczem nie jest obniżka kosztów, w Markach kluczem jest rozszerzenie siatki połączeń. Pytanie brzmi – czy jesteśmy skłonni za to zapłacić?

Reklamy