Muszę przeprofilować biegowe trybiki. A wszystko z myślą o starcie w Markach. Tym razem wzywa Mała Mila Marecka, czyli piąta edycja biegu na 1609 m. W zeszłym roku wystartowałem pierwszy raz i – powiedzmy sobie szczerze – wynik był taki sobie. Bo za krótko. Złej baletnicy przeszkadza rąbek u spódnicy – powiecie. I słusznie. Ale naprawdę jest to dla mnie totalnie nietypowy dystans. Najlepiej by było, gdyby można było przebiec pięciokrotnie większą trasę. To dla mnie. Dla Jacka – co najmniej dziesięciokrotnie dłuższą. Ale stawimy się na tym biegowym święcie – wszak w zdrowym ciele zdrowe ciele 🙂 Potrenujemy i jakoś do mety dobiegniemy. Na koniec najważniejsze. Jak donoszą dobrze poinformowane źródła start małej mili przewidziano na 7 września.

Advertisements