kioski…leciało się rano z wywalonym ozorem, żeby kupić Świat Młodych” (Tytus, Romek i A’Tomek na ostatniej stronie) albo „Przegląd Sportowy” (wyniki naszej ekstrak[l]asy) . W czasie Wyścigu Pokoju kumple też brali „Trybunę Ludu” (byłem uświadomiony przez Ojca, że nie należy tego robić). Wydrukowane na ostatniej stronie nazwiska kolarzy (kto pamięta – Uwe Ampler?) znakomicie nadawały się do kapsli. Ale lata świetności kioski mają już za sobą. Prasa przenosi się do internetu, legalna sprzedaż papierosów spada, nawet bilety autobusowe można już kupować komórką. Kioski zaczynają znikać. Także tu – w Markach. Pamiętam taki zielony na rogu Szkolnej i Piłsudskiego. Było, minęło. Ale jest takie miejsce w Markach, gdzie zagęszczenie kiosków ma metr kwadratowy jest ponadprzeciętne. Dodajmy uczciwie – nieczynnych. Przy Fabrycznej ktoś prowadzi ich skład. Wartości muzealnej to nie ma, bo generalnie pochodzą już z ostatniego ćwierćwiecza. Ale są do kupienia. Tylko, czy jest jeszcze na takie obiekty popyt?

Reklamy