kapsuła-plakat2…tak, to już pięć lat od obwodnicowej akcji. Wspólny, pokojowy wysiłek mieszkańców Marek i kierowców wydał plon. Dotarliśmy do etapu przetargu na projekt i wykonanie prac budowlanych, choć gdy ruszaliśmy, obwodnicy nie było nawet w planach. Z tej okazji zapraszamy Was na wkopanie pamiątkowej kapsuły czasu. Zaczynamy w najbliższą niedzielę, o 18.00, tam, gdzie kończy się szlak Trasy Toruńskiej przy ul. Wojskiego. A ja pragnę przypomnieć atmosferę tamtych dni, sięgając po najlepszą relację z cukierkowej akcji w 2009 r.  Tekst pochodzi z Gazety MSG (obecnie Express Marecki). Łezka się w oku kręci…

Jeśli ktoś do tej pory myślał, że Marki są uśpionym miastem, przedostatniego dnia sierpnia mógł się przekonać, jak mylna jest to teza.

 Niedzielne przedpołudnie ostatniego weekendu wakacji. Do rozpoczęcia akcji „Tak dla Obwodnicy Marek” pozostaje pięć godzin. Nasze samochody parkują przy Komandorze. Po kolei przywozimy bannery reklamowe, namioty, ławki, krzesła, symulator, no i oczywiście cukierki. Niby czasu jest dużo, ale gdzieś organizm wyczuwa odrobinę stresu. Bo i pytań nie brakuje. Czy zdążymy ze wszystkim na czas? A jeśli zdążymy, to czy dopiszą mieszkańcy Marek? Wreszcie – jak zareagują kierowcy, kiedy będziemy częstować ich cukierkami i wręczać ulotkę z prośbą o poparcie akcji? Nie ma co dłużej dywagować. W dziesięciu chłopa zabieramy się do roboty. Na pierwszy ogień idzie montaż transparentu wyjaśniającego kierowcom sens naszej akcji. Po kilku próbach nasze hasło dumnie wygina się na wietrze. Pierwszy sukces nas pokrzepia i idziemy za ciosem. Szybko stają namioty, ustawiamy ławki i „odpalamy symulator”. Żeby zadbać o bezpieczeństwo dookoła terenu akcji wbijamy paliki z taśmą, która wyraźnie odgradza teren naszej akcji. Ubieramy się w kamizelki i część z nas staje się porządkowymi. Nie było jeszcze trzeciej, kiedy wszystko zostało przygotowane…

 

I wtedy pomyśleliśmy: mamy godzinę na odpoczynek. Nic bardziej błędnego. Zaraz potem przyszedł pan Robert z synem. Chciał od razu podpisać petycję. Jeszcze nerwowe poszukiwanie długopisu (niepotrzebnie – mieliśmy ich całą paczkę) i mamy pierwszy podpis. Na kolejne nie trzeba było długo czekać. Jeszcze przed szesnastą, zanim na dobre powinna się zacząć akcja, teren przy Komandorze zaroił się od Was – mieszkańców Marek.

– Miasto przebudziły się ze snu – szepnął do żony jeden z naszych gości.

Coś w tym jest, bo takiej frekwencji nie spodziewaliśmy się. Przed dwoma stolikami, gdzie podpisywaliście petycję, ustawiały się kolejki. Przychodzili młodsi i starsi, panie i panowie, rodzice z dziećmi w każdym niemal wieku, nawet z kilkutygodniowym maleństwem. Byliśmy pod ogromnym wrażeniem matki z niewidomym synem oraz dwójki osób niepełnosprawnych, poruszających się na wózkach, które mimo nierówności terenu zdecydowały się zjechać na trawnik i też poprzeć naszą akcję.

 Już w poprzednim numerze gazety informowaliśmy, że jest to akcja apolityczna i ponad podziałami. Dlatego z radością zaważyliśmy, że pojawiły się osoby z różnych opcji: czy to samorządowych, politycznych czy społecznych. Wśród znanych osobistości wyłowiliśmy Marię Przybysz-Piwko, szefową rady miasta. W rozmowach z mieszkańcami nie ustawał burmistrz Janusz Werczyński. Do rozdawania cukierków i ulotek ruszył Tadeusz Skłodowski, szef Mareckiego Stowarzyszenia Gospodarczego. Bannery twardo trzymała czołowa reprezentacja mareckiej Platformy Obywatelskiej.

Ogromnej pomocy udzielali członkowie i sympatycy Towarzystwa Przyjaciół Marek. Warto też wspomnieć, że na rowerze przyjechał ks. Zygmunt Wirkowski, proboszcz parafii św. Izydora. Tak więc na jednym placu mieliśmy i przedstawicieli władzy świeckiej, i duchowej, niemal wszystkich stowarzyszeń, ugrupowań i opcji politycznych. Była to jakby specjalna i nieformalna sesji Rady Miasta – niemal wszyscy mareccy radni stawili się w komplecie – dziękujemy za obecność i za jednogłośne TAK dla Obwodnicy.

Staraliśmy się Was, drodzy mieszkańcy, przyjąć z jak największą gościnnością. Wszak to Wy poświęciliście niedzielne popołudnie, by przyjść i złożyć swój podpis za inwestycją, na którą Marki od lat z tęsknota wyczekują. Dlatego przygotowaliśmy różne atrakcje. Dla najmłodszych – konkurs plastyczny. W jednym z dwóch namiotów pod okiem Izabeli Brzezińskiej dzieciaki rysowały nasze miasto – Marki, o jakich marzą. W tym czasie dorośli mogli zobaczyć – dzięki poradom firmy Kreacja Wolnego Czasu – jak się udziela pierwszej pomocy. Kto tylko miał ochotę, mógł zrobić sobie zdjęcie w symulatorze jazdy po obwodnicy Marek. Wystarczyła odrobina odwagi, by włożyć głowy w specjalnie przygotowany panel i po chwili stać się posiadaczem niebanalnej fotografii. Tym, którzy czuwali nad robieniem zdjęć, serdecznie dziękujemy!

 Dla nas był to dzień wytężonej pracy. I to na kilku – używając militarnego języka – frontach. Po pierwsze, świetnie dawały sobie radę ekipy od trzymania bannerów i rozdawania cukierków (nierzadko działające wymiennie). Ci, którzy częstowali kierowców, relacjonowali potem, że spotkali się z ogromną sympatią z ich strony.

– Nie opuszczali szyb tylko ci, którzy byli „wczorajsi” – żartował jeden z członków naszego „lotnego patrolu”.

Po drugie, nasze dzielne panie zajmowały się dziećmi, uczestniczącymi w konkursie plastycznym. Dosłownie dwoiły się i troiły, by milusińskim niczego nie zabrakło – nie tylko kredek, papieru i cukierków, ale i natchnienia.

Po trzecie, z ogromnym zapałem tłumaczyliśmy Wam z jednym z namiotów, jak będzie przebiegać trasa obwodnicy. Zalaliście nas mnóstwem pytań – mamy nadzieję, że nasze odpowiedzi rozwiewały wasze wątpliwości.

Po czwarte, szczególną opieką otoczyliśmy media, Chcieliśmy, by w Polskę poszła informacja o ciekawym i pozytywnym happeningu mieszkańców Marek – miasta, o którym się do tej pory pisało się głównie przy okazji napadu na bank czy strzelaniny przy cmentarzu. I udało się. Były zarówno stacje telewizyjne (TVP3, TVN Warszawa) jak i prasa (Gazeta Wyborcza, Super Express, Echo Podwarszawskie). Mieliśmy także połączenie z programem III Polskiego Radia.

Nasze biuro prasowe wysyłało nie tylko komunikaty do mediów: na stronie http://www.obwodnicamarek.pl prowadziliśmy relację na żywo.

 Gdy nadeszła godzina 20.00 nadszedł czas na sprzątanie terenu i… pierwsze podsumowanie. Już o 19.00 wiedzieliśmy, że mamy TYSIĄC Waszych podpisów. Kiedy doliczyliśmy pozostałe, okazało się, że jest niemal TYSIĄĆ PIĘĆSET. To dużo, bardzo dużo. Zbieramyjednak je dalej, bo akcja nadal trwa. Tak jak napisaliśmy na plakacie – każdy podpis jest na wagę metra nowej drogi. Dlatego w mareckich sklepach i punktach usługowych ci, którym nie udało się dotrzeć 30 sierpnia na plac przy Komandorze, wciąż mogą dać wyraz swojemu poparciu dla budowy obwodnicy. Zbieranie podpisów skończymy 27 września podczas Spartakiady MSG. I tak przez Was uzbrojeni ruszymy do szturmu na Warszawę…

 Grupa Marki 2020

Advertisements