Rano pierwsza obudziła się żona. Bez budzika – tuż przed piątą. Najpierw mycie, potem śniadanie. W jego trakcie zaczynamy trening logopedyczny. Kiedyś nasze dzieci miały takie zajęcia, teraz naśladujemy to, co nasi podopieczni trenowali kilka lat temu. To taka rozgrzewka przed narodowym czytaniem. Powtarzamy wyraźnie AEOUIE AEOUIE AEOUIE – dobry trening przed publiczną lekturą Sienkiewicza i ustanawianiem rekordu Guinnessa. Potem do samochodu i do gościnnego pałacu braci Briggs. Nasz kolejka – po Janie Orłowskim. Zaczynam, bez tremy, potem żona. I od razu jest satysfakcja, że uczestniczyło się w czymś sympatycznym, nietypowym i wymyślonym tu – w Markach…. A potem też proza – tyle, że życia. Czas na bazar i zakupy…

Ps.  Zamiast Nocnym Markiem stałem się Rannym Ptaszkiem. Postaram się też wpaść po południu. Czytanie trwa do piątej.

Advertisements