…te słowa usłyszałem od kobiety, która przy cmentarzu położonym u kresu ulicy Mazurskiej handluje kwiatami. Był niedzielny poranek, ciepły i idealny do zrzucania zbędnej wagi. Co się stało? – zapytałem, zatrzymując się przed jej autem. Panie, sześć wielkich dzików właśnie wyleciało z tej rudery – powiedziała moja rozmówczyni, pokazując palcem na opuszczoną nieruchomość przy Mazurskiej, która leży w śladzie przyszłej obwodnicy. Już myślałam, że będę chować się do auta. Ja mam się gdzie ukryć, ale Pan… Pan tam lepiej nie biegnie….

O tych dzikach to ostatnio nawet głośno było – jedna z mieszkanek sygnalizowała na forum, że pojawiły się na przedłużeniu ul. Leśnej, w pobliżu leśnego kompleksu. Chojraka nie zgrywałem – wiadomo, kto spotyka w lesie dzika, ten na drzewo zaraz znika 🙂. Zmieniłem kierunek, pobiegłem przez miasto i żałowałem: jednak bieg przez las jest przyjemniejszy. A przecież już się rozpoczął sezon grzewczy – znowu w nozdrza biegacza trafi dym ze spalania wszystkiego-co-się-nawinie-pod -rękę. I jak tu biegać?