W moim okręgu o mandat radnego aspirują m.in. dwie panie. Jedna z nich rozpoczęła kampanię, przygotowała elegancki banner. Na pewno wyróżniał się estetyką – wiadomo, nie ma jak ładna, uśmiechnięta, kobieca twarz na plakacie. Wiem, że na nią nie zagłosuję (choć nic nie mam do tego komitetu), ale protestuję przeciwko numerowi, który kandydatce wycięto (dosłownie) kilka dni temu. Otóż jakaś wredota pozbawiła plakat twarzy (i tylko tego!). Wcale się nie dziwię, że kandydatka zabrała z Leśnej resztę (nie, to złe określenie, raczej większość) billboardu. Ale proszę się nie poddawać…

Advertisements