Jedna z aktywnych internautek mareckich napisała ostatnio, że Naprawmyto jest do kitu. Odpisałem – może zbyt defensywnie – by nie kłaść krzyżyka na tym projekcie. Po cichu liczę, że po zmianach w mareckim ratuszu Naprawmyto dostanie nowe życie. Tym bardziej, że nowy burmistrz sporo czasu podczas poprzedniej kadencji spędził na wydreptywaniu ścieżek w sprawie uruchomienia tego serwisu. Udało się, zaczęło działać – z mniejszymi/większymi sukcesami/porażkami. Oczywiście bolało, że nie wszystko idzie tak jak potrzeba – w końcu płaciliśmy za utrzymanie serwisu z kieszeni stowarzyszenia.

Jest takie powiedzenie – pańskie oko konia tuczy. Słowo „tuczy” trzeba byłoby zmodyfikować na „modernizuje, leczy, nomen omen naprawia”. Liczę, że ratusz zrobi analizę, co działa, a co nie w strukturze Naprawmyto – podpyta i użytkowników, i urzędników. Pewnie nie od razu, bo teraz na głowie są jeszcze kwestie budżetowe. Ale nie warto odkładać tego na dłużej, bo to mieszkańcy są najlepszymi konsultantami. W każdym razie w pierwszy dzień świąt, podczas porannego joggingu, zrobiłem zdjęcia, a następnie wrzuciłem kilka alertów na stronę serwisu. Mam nadzieję, że będą mógł napisać „ a jednak sprawnie działa”.

Reklamy