Wychodzę z domu późnym przedpołudniem, a tu niezdrowa tradycja – znów ktoś w okolicy pali śmieci. Smród taki, że trzeba brać nogi za pas, wsiadać do auta i uciekać do stolicy. Pisałem już o tym wiele razy tracąc nadzieję, że można to uporządkować. Wczoraj odzyskałem choć część nadziei, że z tym problemem można walczyć i nie umrę za młodu na raka. Otóż w „Rzepie” przeczytałem tekst o spółce, która chce produkować drony pracujące na rzecz samorządów. Ich zadaniem ma być monitorowanie zanieczyszczeń, które wychodzą z domowych kominów. Nie trzeba więc słać strażnika miejskiego/urzędnika na komin po próbki, by udowodnić, że bezmyślny delikwent pali plastik lub szmaty. Myślę, że taki dron miałby w Markach pełne ręce roboty. W każdym razie wzdłuż Ząbkowskiej czy Szkolnej na pewno. Byle tylko nie zaplątał się w sieć kabli energetycznych…

Ps Tutaj o potencjalnych karach

Advertisements