Zaległości w płatnościach są nadal ogromne, a skala zjawiska lekceważenia podstawowego obowiązku lokatora, jakim jest uiszczanie czynszu, nie zmniejsza się. Niewiele w tym zakresie zmieniają starania polegające na restrukturyzowaniu zadłużenia, systematycznym wysyłaniu upomnień i wezwań do zapłaty oraz kierowaniu do sądu pozwów – to cytat z projektu budżetu na 2015 r., przygotowanego jeszcze pod poprzednimi rządami.

W listopadzie 2011 r. napisałem na blogu, że może dla takich osób, które źle się czują z długiem i chcą być potrzebne, przygotować program, dajmy na to o roboczej nazwie „Praca zamiast długu”.

Chodzi o odpracowywanie zadłużenia czynszowego – a tego, jak co roku czytamy w opisie budżetu Marek, wcale nie ubywa. Otóż w Gdańsku – jak informują tamtejsi urzędnicy – codziennie odpracowuje dług 100-150 osób. Sprzątają, odśnieżają, myją okna, wykonują drobne prace remontowe czy administracyjne. Co godzina ubywa im 10 zł z długu. Pewnie, gdybym był mareckim urzędnikiem, dodałbym jeden element: oprócz odpracowywaniu długu ekstra motywator w postaci możliwości uzyskania kieszonkowego. Dlatego ośmielam się (znowu) zasugerować radzie i burmistrzom – zastanówcie się, czy tacy ludzie, którzy być może nie z własnej winy popadli w długi, nie powinni wykonywać prac porządkowych w Markach. Wystarczy się rozejrzeć dookoła – roboty jest mnóstwo. Myślę, że w Mareckim Ośrodku Pomocy Społecznej znalazłby się człowiek, który podjąłby się takiego zadania. Wszak często ludzie powtarzają: lepiej dać wędkę (jakąś formę pracy) niż rybę (umarzać dług)LINK DO CAŁOŚCI TUTAJ

Jak twierdzą dobrze poinformowane źródła, w mareckim ratuszu ruszyły przygotowania do wdrożenia takiego programu. Roboty jest mnóstwo, każda para rąk do pracy się przyda. Wszyscy mogą odnieść z tego tytułu korzyści – zadłużeni, bo zredukują zobowiązania, miasto – bo spadną wierzytelności, zwykli mieszkańcy – bo miasto będzie czystsze i schludniejsze. Tradycyjnie -3mam kciuki.

Advertisements