Pamiętacie taką cenę z Vabanku? Próbując wejść do banku Kramera ekipa Kwinty zeszła przez szyb wentylacyjny, zrobiła dziurę w ścianie toalety i tak dostała się do środka. Nie wiem, czy była to inspiracja dla dwójki mieszkańców naszego miasta, w każdym razie duet sięgnął po sprawdzony w filmie patent. Wystarczyło wyjąć jedną cegłę ze ściany, by… No właśnie. To nie był skok życia, nie chodziło o precjoza, pieniądze, antyki, za które można spędzić wakacje na Karaibach. Łupem (choć nie wiem, czy to właściwe słowo) padł… węgiel. I pewnie sprawa szybko nie wyszłaby na jaw, gdyby nie szybkie tempo znikania paliwa, które kiedyś określano mianem czarnego złota, a dziś spędza sen z powiek politykom i zarządom śląskich spółek. Podobno tą drogą, w końcu przez niedużą dziurę, udało się zabrać pół tony węgla. Zauważyła to właścicielka i sprawa wyszła na jaw. W najczarniejszym śnie (nomen omen) bym się nie spodziewał, że duetowi, w teorii, grozi nawet dziesięć lat odsiadki.

Ps.  Uwielbiam poetykę policyjnych tytułów „Kradli węgiel przez otwór w ścianie, który sami wykuli”. Lepszego bym nie wymyślił 🙂

Reklamy