Sławek Mateuszczyk został wylosowany jako przedstawiciel Grupy Marki 2020 do prac nad budżetem obywatelskim. Na facebooku pogratulowałem mu, bo to po prostu dobra kandydatura. Wieczorem przypomniałem sobie, że Sławek wypełniał kwestionariusz marecki, który opublikował „Expres Marecki”. Pozwolę sobie zacytować kilka zdań z tej publikacji. Dobrze oddają filozofię działania Sławka.,,

Slaw_z_ptakiem_w_rekachW Markach zamieszkał w 1997 r. Początkowo na osiedlu Kosynierów, potem zbudował własny dom. Nie kupił, tylko zbudował, bo lubi wiedzieć, jaką funkcję pełni każda najdrobniejsza cegiełka w największej nawet konstrukcji. Tak podchodzi do wszystkiego. Z zawodu i sposobu myślenia – informatyk na wskroś. Problemy lubi rozwiązywać skutecznie, żeby nic potem już nie poprawiać. Na stołeczne korki drogowe poleca skuter. Codziennie przemyka ul. Radzymińską w odblaskowej kamizelce z napisem „Burgmania” na plecach. Proszę nie trąbić 🙂
Przed Państwem – Sławomir Mateuszczyk.

Kiedy myślę o Markach…
widzę potencjał. Równie ogromny jak niewykorzystany.

Cenię to miasto…
za dużą ilość zieleni i ciszę. Nie zepsujmy tego.

Wstyd mi, że w Markach …
są jeszcze ludzie, którzy potrafią zniszczyć wnętrze autobusu, który ich dowozi do domu, albo rozbijać butelki na placu zabaw. „Co nie jest moje, jest niczyje” to sowieckie podejście, którego ja nie rozumiem.

Moim ulubionym miejscem jest …
okolica mojego domu. Na nią mam największy wpływ. Dla przykładu – zrzuciliśmy się z sąsiadami na kilka wywrotek tłucznia i własnoręcznie utwardziliśmy sobie duży fragment ulicy. Nie mogliśmy się doczekać, żeby bliżej nieokreślony „ktoś” zrobił to za nas. Jestem pewien, że wszyscy mamy gdzieś w pobliżu fajnych sąsiadów, z którymi można góry przenosić.

Najbardziej brakuje mi …
zintegrowanej społeczności lokalnej. W innych miastach ludzie mieszkają w tym samym miejscu od dziecka. Znają się z przedszkola, szkoły, pracy. Utrzymują lokalne kontakty towarzyskie. Są w stanie przy okazji takich kontaktów coś zainicjować, organizować, popychać lokalny świat do przodu. Obecni mieszkańcy Marek pracują rozrzuceni po całej Warszawie i okolicach, kontakty towarzyskie utrzymują raczej z przyjaciółmi w sąsiednich miejscowościach niż w Markach. Stąd w dużej części się bierze marecki marazm i narzekanie, że tutaj nic się nie zmienia – brakuje tej niewidocznej gołym okiem siły napędowej biorącej się z lokalnych kontaktów towarzyskich. Bierzmy więc udział w lokalnych inicjatywach, spotykajmy się, poznawajmy się. Akcje takie jak «rozdawanie cukierków» stają się później częścią historii Polski.

Gdybym mógł coś zmienić zacząłbym od …
zwiększenia kompetencji samorządu lokalnego i zwiększenia środków finansowych przypadających dla samorządów lokalnych. Kluczowe decyzje trzeba wtedy podejmować w drodze referendum – jak w Szwajcarii. Na przykład firmę odbierającą śmieci można wybrać w referendum i wtedy mieszkańcy mogą wybrać najlepszą dla nich, a nie najtańszą jaką dostają z przetargu. Niektórym ludziom nie mieści się w głowach, że tak można. Może noszą za małe głowy..

Reklamy