Dziś zakład energetyczny przeszedł sam siebie. Owszem, uprzedził, że napięcia nie będzie do 19.00, ale to i tak w przypadku zapowiedzianych wyłączeń bardzo długo. Czytając na ten temat info na facebooku od marki bez prądu zgrzytałem zębami. Niestety, zapowiedzi nijak się miały do rzeczywistości. O 19.30 energii nie było, więc nieźle wkurzony pojechałem do gości, którzy remontowali urządzenia energetyczne, by dowiedzieć się, że prąd, owszem będzie, ale… za dwie godziny. I to była jedyna deklaracja, która się sprawdziła. Szczerze mówiąc, w d…e miałem wytłumaczenie, że później zaczęli prace, bo ktoś gdzieś nawalił. My sobie damy radę, ale co mają powiedzieć matki małych dzieci? W takich chwilach biorę stronę wolnorynkowców, którzy uważają, że takiego giganta jak PGE trzeba do końca sprywatyzować i uporządkować.

Chwała Bogu, że pizzeria miała zasilanie. Panom z Rucoli dziękuję za poprawienie nastroju świetną kolacją oraz za… poratowaniem wrzątkiem do termosu. Miałem nawet taki pomysł, żeby wziąć fakturę na PGE i zażądać zwrotu kosztów posiłku za domem, ale cenię swój czas. A w domu, po powrocie z knajpki ustawiliśmy taki ołtarzyk… Jaki Ci nasi rodzice/dziadkowe/pradziadowie mogli żyć bez prądu. O internecie nie wspominając 🙂

bezpradu

Ps. Jutro też nie będzie prądu. Też podobno do 19.00

Advertisements