Odgrażałem się, że pójdę do M1 w roli tajemniczego klienta i sprawdzę, jak działa punkt informacyjny urzędu miasta. Słowa dotrzymałem. Ale źle to rozegrałem. Wicie-rozumicie, bloger/dziennikarz powinien się do czegoś doczepić :-). Taka przywara zawodowa. Pomyślałem sobie, że panie (aż trzy) pewnie są przygotowane w kwestiach ZAP3, więc spróbowałem je wyhaczyć na akcji „Zostaw 1 proc. w Markach”.  Najpierw tiu tiu tiu, dzień dobry, dzień dobry, pełny Wersal, a po takim przygotowaniu miała nastąpić celna salwa ze strony blogera… Słyszałem, że jest taka akcja na temat 1 proc.? Czy mogłyby mi Panie doradzić, komu w Markach mogę przekazać swoją część podatku? Moja interlokutorka z niezmąconym spokojem odpowiedziała oczywiście, tu może Pan przeczytać i wyciągnęła czterostronicową broszurę na ten temat. Szczęka mi opadła. No proszszsz. A jednak pani była przygotowana do zajęć. Ba, nawet pozwoliła mi wziąć do domu ściągawkę, co uczyniłem, by mieć dowód, że w M1 rzeczywiście byłem i że nie wyssałem tej historii z palca. Oczywiście potem podpytałem jej, czym się interesują klienci i pewnie nikogo nie zdziwi, że na topie były porady doradcy podatkowego. Potem przyczaiłem się jeszcze w salonie optycznym, by sprawdzić, jakie jest zainteresowanie stanowiskiem. W ciągu 20 minut rozmawiały z paniami z ratusza trzy osoby.

Ps. Pod koniec dnia jednak wymyśliłem, do czego mogę się doczepić. Nikt w końcu mnie nie agitował w sprawie placu zabaw w Markach, choć trzeba przyznać, że wisiały plakaty o projekcie Nivea. Myślę, że przy następnym dyżurze warto paniom to podpowiedzieć! W końcu będzie jeszcze kilka dni głosowania!

Advertisements