slumDla tych co nie byli …. komarów nie było, kawa była pyszna, atmosfera również, a film oscarowy – to chyba najlepszy komentarz, jaki przeczytałem na temat wczorajszego kina letniego. Też się wybrałem do Parku Briggsów, by zobaczyć, jak w tym roku wygląda organizacja tego przedsięwzięcia. Generalnie kilka rzeczy mnie zaskoczyło, generalnie na plus. Po pierwsze, kinomaniacy mogli wygodnie oglądać film z perspektywy plażowych leżaków, po drugie, ratusz urządził punkt z kawą, w którym można było częstować się kawą za zero złotych. Po trzecie, obsługa imprezy (urodziwe dziewoje) naprawdę się starała i odrobiła lekcję z marketingu szeptanego. Przy okazji promowano również nowe przedsięwzięcie magistratu.

Otóż w przyszły weekend (18 i 19 lipca – jak rozumiem) w parku przy fabryce odbędzie się kolejny event. Nazwa oficjalna „Na weekend zostaję z rodziną w Markach”, nazwa nieoficjalna (bardziej mi się podoba) – strefa chilloutu, czyli – jak donosi miejski słownik slangu – „totalne wyluzowanie, zrelaksowanie, brak jakichkolwiek problemów”. Z nasłuchu wynika, że dzieci będą mogły korzystać z opieki animatorów (mnóstwo atrakcji), a ich rodzice i dziadkowie spocząć na leżaczku i pogrążyć się w lekturze lub rozmowie. Myślę, że ta idea pomoże w przywracaniu Parku Briggsów mieszkańcom i ze strefy, z której głównie korzystali amatorzy napojów wyskokowych, powstanie miejsce spotkań. Może nie od razu, ale od czegoś trzeba zacząć.

PS. Na koniec o minusie kinowego przedsięwzięcia. Niestety, było za chłodno 🙂 Mam nadzieję, że w kolejny czwartek będzie cieplej. W parku przydałyby się też stojaki na rowery.