Dawno mnie na blogu nie było. Potrzebny był wstrząs, który wreszcie (chwała Najwyższemu) zmotywował mnie do pisania. Ale fakt – krew zaczynała się we mnie gotować stopniowo. Aż dziś rano wyszedłem z siebie i stanąłem obok. Wszystko za sprawą budowniczych obwodnicy. Niech budują, ale niech też sprzątają po sobie. Takich ilości gliny, ziemi i Bóg jedyny wie czego jeszcze już dawno nie widziałem na Ząbkowskiej. A już chyba najbardziej rozeźlił mnie widok traktorka, który ciągnie za sobą nie-wiadomo-co (chyba jakąś szczotkę) i udaje, że zamiata. Otóż nie zamiata, ale rozdrabnia. A potem kierowcy – przejeżdżając Ząbkowską – zanoszą ziemię na Szpitalną, Szkolną i rzecz jasna Ząbkowską. No bo traktor oczywiście jeździ tylko pod trasą przyszłej obwodnicy(kawałeczek Ząbkowskiej i Szpitalnej) i ani metra dalej. Ja już pomijam sferę estetyki (ulica wygląda katastrofalnie aż do Leśnej), ta ziemia (glina) wpada do sieci kanalizacji deszczowej i ją zapycha. Słyszałem, że dostrzegły to władze ratusza i zaczęły interweniować. Oby skutecznie. W każdym razie życie nie znosi próżni. Ktoś na Ząbkowskiej uruchomił myjnię ręczną. Biorąc pod uwagę okoliczności przyrody – to może być strzał w dziesiątkę.

Advertisements