Ulica Szkolna. Jadę samochodem. Ścieżka rowerowa jest już oddana. Korzysta z niej mnóstwo uczniów „Dwójki”. Tymczasem po jezdni pędzi rowerzysta. Zwalniam, opuszczam szybę i grzecznie podpowiadam, że ma już do dyspozycji szlak dla jednośladu. W odpowiedzi słyszę, że jest… niebezpieczny i dlatego obywatel pedałuje po jezdni przeznaczonej dla aut. Dodam – bez odblasku i bez kasku.

Skrzyżowanie Sowińskiego i Sportowej. Uwieczniam przygotowane przez mieszkańców rondo filtrujące. Obok jedzie rowerzystka – nie ścieżką rowerową, ale główną jezdnią. Już nie zaczepiam. Tylko się zastanawiam – to przyzwyczajenie, brak akceptacji nowości czy też głupota. Dodam – i ta „bohaterka” również jechała bez kamizelki odblaskowej i kasku.

Te dwie osoby – oprócz zachowania – łączy też wiek. Miały na pewno grubo po 30/40. Cała nadzieja w tym, że młodzi szybciej złapią, do czego służy droga rowerowa. A może nie tylko młodzi? Gdy w niedzielny poranek biegałem wzdłuż Sowińskiego, małżeństwo w średnim wieku, na dwóch rowerach, korzystało z dobrodziejstwa ścieżki. I pomyśleć, że za kilkanaście miesięcy będą mogli dojechać przez Zieleniec do obwodnicy, a potem do samego Radzymina.

 

Reklamy