Zaniedbanie jest grzechem, a ja grzeszyć nie chcę. Dlatego dziś odrabiam zaległości i podwójnie dziękuję. Po pierwsze, za rzecz już dość odległą. W ubiegłorocznym budżecie obywatelskim zgłosiłem wniosek o doświetlenie przejść dla pieszych przy Ząbkowskiej. Wniosek nie przeszedł, zaniedbałem jego promocję, ale i tak zyskał poparcie ponad 200 osób. Zacne grono, któremu kłaniam się nisko.

Drugie podziękowania składam osobie, która wylicytowała ofiarowaną przez nas olimpijską kurtkę 4F z Soczi. W najpiękniejszych snach nie przypuszczałem, że w czasie finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy padnie za nią kwota 600 zł. O tym też powinienem wcześniej napisać, ale nie ukrywam: byłem przybity śmiercią Pawła Adamowicza, prezydenta Gdańska, z którym – jako dziennikarz – kilka materiałów przygotowywałem. W tych trudnych dniach człowiek starał się być lepszy. Dlatego postanowiłem, że wybaczę pytanie „komu ukradłeś kurtkę”, które usłyszałem wchodząc przed licytacją na scenę WOŚP. Nawet jeśli to był żart, to nie na miejscu.