…Wszyscy politycy z niemal każdej rozdają złote góry, nie licząc się z budżetowymi realiami. To nic, że schodzimy już ze szczytu koniunktury i gospodarka nie będzie pędzić jak dotychczas. Po nas choćby potop, byle tylko utrzymać się u władzy/odsunąć przeciwnika od władzy. W zasadzie w każdym mieście powinien wisieć billboard z kultowym cytatem Margaret Thatcher: „Nie ma czegoś takiego jak publiczne pieniądze. Jeśli rząd mówi, że komuś coś da, to znaczy, że zabierze tobie, bo rząd nie ma żadnych własnych pieniędzy”. Ale lubimy żyć w ułudzie, że to nie nam zabierze, tylko złodziejom i bogatym. O naiwni…

Piszę o tym specjalnie w kontekście mareckim. Środowa Rada Miasta podjęła decyzję, która nie wpisuje się w trend obiecywania wszystkiego (prawie) wszystkim. Jest niepopularna, bo podnosi bardzo niskie do tej pory opłaty za śmieci do wysokich. Ale miasto niespecjalnie ma inne wyjście. Z wyroku ustawodawcy jest tylko inkasentem. Tyle musi zebrać od mieszkańców, żeby pokryć koszty zagospodarowania śmieci. Wbrew potocznym opiniom, na tej operacji nie zarabia na tym ani grosza. Ba, już dokłada do tego interesu. Tak naprawdę dokłada z naszej wspólnej kieszeni, ale ponieważ tego nie odczuwamy bezpośrednio, nikomu to nie przeszkadza. Prawie nikomu.

Samorządowcy czasem muszą iść pod prąd, nawet jeśli kiedyś być może zapłacą za to wysoką cenę (polityczną). Bo jaka jest inna alternatywa? Ano taka, że albo zmieniasz miasto: budujesz drogi, szkoły, place zabaw, albo jesteś tylko administratorem (czyli dokładasz do śmieci, psujesz wyniki budżetu, wycinasz inwestycje) i nic nie robisz. Po jakimś czasie pojawią się pytania: ale dlaczego w mieście nic się nie dzieje? Ano m.in. dlatego…

Sytuacja wszystkich samorządowców robi się coraz mniej ciekawa. To, co wielu z Was ucieszy, czyli zbliżające się zmiany podatkowe w PIT, uderzy w budżety gmin, powiatów i województw. Pamiętajmy – to do samorządów trafia połowa dochodów z PIT. Jeśli minister finansów mówi, że skutki budżetowe obniżki PIT i zwiększenia kwoty wolnej wynoszą 10 mld zł rocznie, to znaczy, że do samorządów nie trafi 5 mld zł.

Poniższy post jest wyłącznie wyrazem osobistych opinii jego autora.