Nie lubię generalizacji, ale mam wrażenie, że u wielu kierowców, którzy opuszczają odcinkowy pomiar prędkości, jest pokusa, żeby „depnąć”. Proszę o wybaczenie tych, którzy tak nie robią, niemniej powyższa teza wynika z osobistych obserwacji. Ale jaki to ma za związek z Markami? – słusznie zapytacie. Ano ma. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wnioskuje o wprowadzenie odcinkowego pomiaru prędkości od węzła Konotopa do węzła Marki. Nie będą wnikał, czy to dobry pomysł w arterii, która często tonie korkach. Może mieć jednak NEGATYWNE SKUTKI dla tych mieszkańców Marek, którzy mieszkają wzdłuż trasy za węzłem Marki (w kierunku Radzymina). Chodzi oczywiście o hałas, który będzie potęgowany przez tych kierowców, którzy po minięciu odcinkowego pomiaru wcisną gaz do dechy… Czyli znów -jako mieszkańcy – oberwiemy. Wciąż jeszcze przez brak lub za niskie ekrany, a za jakiś czas – za kolejne przekroczenia norm hałasu. I tu padnie kultowe pytanie – jak żyć? Zada je kilka tysięcy osób, które żyją nie tylko w Markach, ale sąsiednich Ząbkach i Zielonce.