Tagi

,

Zaczęło się bodaj od Marii Borysewicz, która zarzuciła hasło stworzenia przewodnika dla seniorów. Przy tym projekcie akurat się nie napracowałem, ale to był fajny impuls, pozytywna inspiracja. Gdzieś tam w głowie zakiełkowała myśl, żeby popełnić przewodnik dla nowego mieszkańca. Nie do końca byłem pewien, czy się za to brać. Przeważyło to, że kiedyś także byłem nowy w Markach (więc wiedziałem, co w takim vademecum powinno się znaleźć) i to, że…. mieszkam tu ponad dekadę (czyli zebrałem trochę lokalnego doświadczenia). Do tego mam (chyba) nienajgorsze pióro, więc pozostało tylko zakasać rękawy, zaplanować i napisać. Cóż, trochę tego wyszło – jakieś 80 tys. znaków, podzielonych na XIV rozdziałów (m.in. o zdrowiu, edukacji czy czasie wolnym). Jest do bólu praktyczny – taka wszak ma być jego rola.

Pomogło kilka życzliwych osób – wszystkim serdecznie dziękuję za uwagi, dzięki którym publikacja bez wątpienia będzie lepsza. Wioletto, Ado, Moniko, Magdo, Ewo, Katarzyno, Elżbieto – chylę czoła. Teraz nad materiałem pochyla się Ola, która zrobi redakcję i korektę. Zdecydowałem, że prawa autorskie nieodpłatnie przekażę naszemu miastu. Niech to będzie forma mojego podziękowania za to, że jako słoik zostałem tu życzliwie przyjęty i poznałem fantastycznych ludzi.

Ps. To był powód, dlaczego pierwszy wpis na blogu w tym roku pojawił się dopiero teraz – w połowie  kwietnia. Ale tym razem nie obiecuję, że się poprawię 🙂