W idealnym świecie

Kilka miesięcy temu osoba, którą nieźle znam i która dobrze orientuje się w sprawach mareckich , napisała na FB, że w tym mieście nic się nie dzieje – oczywiście w kontekście inwestycyjnym. Postanowiłem sprawdzić, jak wielkie jest to NIC za 2017 r. I nie będę pisał o obwodnicy, która jest inwestycją państwa, tylko o projektach samorządowych. Tych z Marek.

  • Pierwsze NIC – Skończona rozbudowa Szkoły Podstawowej nr 1. W grudniu 2016 r. odebraliśmy pozwolenie na budowę, z kopyta ruszyły prace budowlane i we wrześniu dzieciaki mogły korzystać z nowego bloku edukacyjnego oraz hali sportowo-widowiskowej.
  • Drugie NIC – Budowa Zagłoby – w ciągu niecałego roku powstało 1,1 km drogi – jak to mówią młodzi – w pełnym wypasie – z odwodnieniem, oczyszczalnią wód opadowych, drogą rowerową, chodnikiem i nową nawierzchnią. Inwestycja z ogromnym – jak na nasze możliwości – dofinansowaniem: 3 mln od wojewody, 2 mln zł od powiatu. O Zygmuntowskiej, której budowa zakończy się w 2018 r., napiszę trochę dalej.
  • Trzecie NIC – Przebudowa Staszica, Kołłątaja i Równej – jest nowy asfalt, jest odwodnienie (koniec z kałużami na skrzyżowaniu przy Kościuszki), jest chodnik wzdłuż Równej.
  • Czwarte NIC – Mieszkańcy ptasich ulic pożegnali się z dołami przy Sokolej. Latem ulica, która łączy Lisa-Kuli z Wesołą, dostała nową, asfaltową nawierzchnię, garby oraz elementy poprawiające bezpieczeństwo ruchu (bariery przy rowie).
  • Piąte NIC – W trybie przyśpieszonym został sfrezowany i wyremontowany spory fragment Okólnej – od zakrętu z Grunwaldzką do Bielówek. Kolejny odcinek – od Bielówek do Słonecznej (już w wersji full wypas) powstanie w tym roku za sprawą porozumienia między urzędem miasta a Hillwoodem (za remont płaci prywatna spółka).
  • Szóste – Nakładki asfaltowe – jest jeszcze trochę ulic w Markach, gdzie odwodnienie można poprowadzić liniowo. W 2017 r. roku nową nawierzchnię dostały: Letnia, Niecała, Łąkówek, Ziołowa, Poprzeczna, Fiołkowa.
  • Siódme – Zwykłej nakładki nie można położyć przy Poznańskiej. Tam konieczna ingerencja podziemna – w budowę kanalizacji deszczowej. Ten etap prac na ponad trzystumetrowym odcinku tej ulicy został zrealizowany, w 2018 r. czekają nas prace już „na powierzchni”.
  • Ósme – Rozpoczęły się roboty przy budowie parkingów przy Dużej i Sportowej. Na początku 2017 r. rozstrzygnęliśmy przetarg w formule „zaprojektuj i zbuduj”. Jesienią projekty były gotowe i ruszyły roboty. Na wiosnę oba obiekty będą gotowe. To również inwestycja, którą pokrywają środki zewnętrzne – konkretnie UE.
  • Dziewiąte – Dwa zespoły kamienic, które leżą wzdłuż Piłsudskiego, przestały straszyć. Nowe tynki, nowe okna, wentylacja – te obiekty znów mogą być wizytówką Marek. Jeszcze nie wszystkie, ale tym dalej.
  • Dziesiąte – Kończy się remont Fabrycznej 3. Wnętrza są gotowe, pozostają kwestie związane z odpaleniem mediów i wyposażeniem. Będzie to miejsce spotkań mieszkańców i organizacji pozarządowych, z kameralnym kinem w Markach.
  • Jedenaste – W tym roku rozstrzygnięte zostały trzy przetargi na budowę oświetlenia w mieście – instalowaliśmy je bądź wzdłuż całych ulic, bądź uzupełnialiśmy.
  • Dwunaste – Znów solidny fragment rowów melioracyjnych został – przepraszam za słowo – odpicowany. Tym razem prace toczyły się w rejonie Wilczej, Dzikiej, Sowińskiego. Znów udało nam się zdobyć dofinansowanie tej inwestycji z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.
  • Trzynaste – W ramach budżetu obywatelskiego powstały dwie siłownie plenerowe oraz chodnik i doświetlone przejścia dla pieszych przy Okólnej.
  • Czternaste- nowa droga dojazdowa na Marcovii wraz z odwodnieniem
  • Piętnaste – coś, czego jeszcze nie widzicie, czyli projekty przebudowy mareckich ulic. A od tego się wszystko zaczyna….

 

Inwestycji byłoby jeszcze więcej. Oczywiście gdybyśmy żyli w świecie idealnym, gdy nie pojawiają się żadne problemy. Ale żyjemy w świecie rzeczywistym, więc jak są problemy, to trzeba się z nimi „brać za bary” …

  1. Mielibyśmy przebudowane otoczenie Pomnika Dziesięciu Powieszonych. Na tym terenie powstanie Skwer Pamięci Narodowej. Na początku ubiegłego roku ogłosiliśmy przetarg w formule „zaprojektuj i zbuduj”. Niestety, nie stanęła do niego żadna firma. W tej sytuacji zdecydowaliśmy, że projekty powstaną w urzędzie – tak, by wykonawca (którego, mam nadzieję, uda się tym razem wyłonić) miał ułatwione zadanie.
  2. Dwukrotnie podchodziliśmy do przetargu na budowę placu miejskiego przy Sportowej (są tam m.in. zaszyte inwestycje z mareckiego budżetu obywatelskiego). Do pierwszego przetargu nikt się nie zgłosił, do drugiego jedna firma – jednak jej oferta dwukrotnie przekraczała kosztorys. W tym roku – trzecie podejście.
  3. W 2017 roku też moglibyśmy mieć wyremontowane osiem kamienic przylegających do Piłsudskiego. Niestety, musieliśmy odstąpić od umowy z firmą, która wygrała pierwszy przetarg, a która spóźniała się z wykonawstwem. Udało się zrealizować prace przy sześciu numerach, w ty roku – kolejny przetarg.
  4. Nie udało się w poprzednim roku zrealizować większości prac przy Zygmuntowskiej (wspólna inwestycja z ul. Zagłoby). Tym razem okazało się, że na przeszkodzie stanęły podziemne kolizje – co innego było w papierach, co innego – w rzeczywistości. Dlatego ten odcinek wymagał przeprojektowania. Dokończenie robót – w 2018 roku (wykonawca jest).
  5. Prawdopodobnie mielibyśmy wykonany pierwszy etap prac przy ul. Lisiej, czyli wybudowaną kanalizację deszczową. Do pierwszego przetargu stanęła tylko jedna firma, znacząco w ofercie przekraczając kosztorys. W tej sytuacji zdecydowaliśmy się powtórzyć przetarg i wydłużyć termin realizacji. Efekt? Umowa z wykonawcą została podpisana. I jest dużo taniej niż oferta w pierwszym postępowaniu.
  6. Rozpoczęlibyśmy prace przy budowie ścieżki rowerowej wzdłuż rzeki Długiej. Tu jednak powtórzyła się sytuacja z ulicy Lisiej. W przetargu oferty były zbyt drogie – powtórka postępowania przyniosła dobre efekty. W tym roku droga na wale powinna powstać – umowa z wykonawcą została podpisana.
  7. Z powodów prawnych (protesty wobec ZRID) opóźniało się ogłoszenie przetargu na przebudowę Sosnowej i Kościuszki. To projekt, który skalą przypomina remont Zygmuntowskiej i Zagłoby. Gdy jesienią ogłosiliśmy przetarg, byliśmy srodze zawiedzeni. Żadna firma nie złożyła oferty. Czekamy na oferty w drugim przetargu.

Początek roku będzie obfitował w przetargowe rozstrzygnięcia. Nie tylko te zlecone przez ratusz, ale również Mareckie Inwestycje Miejskie, które zajmą się tematem rozszerzenia bazy edukacyjnej w naszym mieście. Wśród tych przetargów jest jedno z największych w ostatnich latach – budowa kompleksu edukacyjnego przy Wspólnej. Na początku stycznia otwarcie ofert – to tytułem, że NIC nie dzieje się w Markach… Aaa – no i jeszcze rozbudowa przedszkola przy Dużej i szkoły przy Szkolnej.

Prosimy – zdejmij nogę z gazu

To zdjęcie ma wymiar symboliczny. Jest podsumowaniem ponad czteroletnich, jak na razie zakończonych fiaskiem, starań o ekrany akustyczne w terenie zurbanizowanym wzdłuż #obwodnicaMarek. W tle osiedle Kosynierów. Jest chronione ośmiometrowym ekranem. Jak się dowiaduję od znajomych, dość skutecznie. Na tle ekranów rozpędzona o poranku ciężarówka. Przede mną (z boku) dwa bloki, które niczym nie są osłonięte. Dlatego prosimy – kierowco, jadąc przez Marki zdejmij nogę z gazu. Mieszkańcy Szpitalnej już prowizorycznie sprawdzali – hałas przekracza dopuszczalne normy. Dlatego nie dokładaj się do ich problemów. Przynajmniej do czasu jego pozytywnego rozwiązania. Niestety, przykład warszawskiego osiedla Narwik udowadnia, że może to zająć lata. Ale bądźmy uparci.

Gazelowe stadko z Marek

W kraju to stado liczy sobie ponad 4362, na Mazowszu – 1079. Mowa o gazelach, ale oczywiście nie tych z sawanny, bo takiej nad Wisłą nie uświadczymy. Z sentymentem zajrzałem do wydrukowanego po świętach rankingu Gazel Biznesu. Przez wiele lat obserwowałem jak powstawał, czasem miałem przyjemność być wydawcą gazety, gdy wchodził do dystrybucji. Dziś patrzę na niego z mareckiej perspektywy. Gdy tylko ranking trafia w me ręce, wertuję rubryki i szukam firm z naszego miasta.

Czytaj dalej

Zaproszenie do nieszczęścia

Kilka lat temu, w sezonie zimowym, jechałem Ząbkowską w stronę Ząbek. Nagle na skrzyżowaniu kierowca, który jechał z naprzeciwka, zabuksował i stanął na środku drogi. Noga na hebel, a tu nic, auto płynie, jezdnia przypominała lodowisko. Jedyną drogą była ucieczka na pobocze. Wtedy jeszcze nie było wiaduktu, gwałtowny skręt w prawo, przeskok przez krawężnik, lądowanie w krzakach – pańdzioch dał radę (i bez szwanku). Wyszedłem na ugiętych nogach, ale udało się uniknąć nieszczęścia. Piszę o tym w kontekście tego, co ostatnio widzę na tym skrzyżowaniu.

Boję się powtórki z historii. Od strony budowy obwodnicy płynie woda – szerokim, leniwym strumieniem. Wypływa na jezdnię, pokonuje Ząbkowską i spływa w stronę Szpitalnej. Samochody rozchlapują ją w obu kierunkach. „Winna” jest pompownia, z której H2O wypływa nawet w bezdeszczowe dni. Problem w tym, że robi się coraz zimniej, niedługo może chwycić lód (zwłaszcza nad ranem). A wtedy powstanie lodowisko i gotowe zaproszenie do nieszczęścia. Miasto zgłosiło problem do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Liczymy na interwencję wykonawcy robót. A kierowców uprzedzam – uważajcie na tym odcinku.

Z niepokojem i nadzieją

Mieszkam daleko od Zieleńca. Czasami wybieram się tam na przejażdżkę rowerową, dojeżdżając od strony ulicy Wesołej. Przez kilka lat, gdy rozpoczynałem moją przygodę z Markami, dziwiłem się, że Zieleniec jest swego rodzaju wyspą, połączoną z Markami Sowińskiego i Stawową (wówczas jeszcze bez chodnika). Chodnik się pojawił, ale kończył się przy skrzyżowaniu z Sowińskiego. Ten brakujący fragment infrastruktury dla pieszych do Głównej bolał. Jeszcze bardziej, gdy pojawiła się droga rowerowa i chodnik z prawdziwego zdarzenia przy Sowińskiego.

Mam nadzieję, że ta przerwa zniknie. Marecki ratusz ogłosił przetarg, który spowoduje, że… Zieleniec będzie mieć połączenie z Markami z prawdziwego zdarzenia. Odwodnienie, nowy asfalt (Główna i boczne ulice), droga rowerowa od Sowińskiego aż do obwodnicy, nowy chodnik – to wszystko może się pojawić w przyszłym roku. Kasy do inwestycji dosypuje UE.

Teraz piłeczka jest po stronie firm. Nieprzypadkowo o tym piszę. W styczniu 2016 r. byłem na otwarciu ofert na przebudowę Pomnikowej. Wpłynęło wówczas 13 ofert. Piękne czasy dla zamawiających, które na razie minęły i szybko nie wrócą. Dziś w przetargu drogowym wpływa jedna, dwie, góra pięć ofert. Nie widać też rywalizacji na poziomie cen – koszty pracy i materiałów poszły w górę. Dlatego z niepokojem i zaciekawieniem będę czekał na dzień otwarcia ofert na przebudowę dróg na Zieleńcu. I nadzieją, że w przyszłym roku zmieni się nie do poznania.

Jak stracić klienta

Jesień za oknem, za chwilę (albo dwie) spadnie śnieg, kierowcy jadą do serwisu wymieniać opony. Znalazłem się w ich gronie – tym bardziej, że wybierałem się w dalszą podróż. Ponieważ staram się załatwiać rzeczy lokalnie, wybrałem (drugi raz) serwis w naszym mieście. Wiosną byłem zadowolony – dobrze, sprawnie, zachęcała możliwość płatności kartą. Nie namyślając się długo, ponownie go odwiedziłem.

Jakież było moje zaskoczenie, gdy – przy płaceniu – okazało się, że nie płacę kwoty x, ale kwotę x plus 2 proc. opłaty za użycie karty. Tej samej karty, której używałem w ubiegłym roku w tym samym miejscu płacąc tę samą kwotę, ale bez prowizji. Przecierałem oczy ze zdziwienia. Nawet w bazarowych budkach, przy dużo mniejszych kwotach, są przyjmowane płatności kartami! Oczywiście bez prowizji!

Usłyszałem w serwisie propozycję, że mogę pójść do bankomatu i wybrać odpowiednią kwotę. Nie skorzystałem, zapłaciłem kwotę x plus 2 proc prowizji i była to moja ostatnia wizyta. Bo wiosną sprawdzi się stare porzekadło, że klient głosuje nogami i zamiast pójść do bankomatu pojadę do innego serwisu…

Doigrałem się… :-)

i weź wrzuć teraz dla żartu zdjęcie z gitarą. Jeśli nie obserwujesz popularnych trendów  w świecie memów, możesz stać się jego bohaterem. Ostatnio na topie znajdował się wicepremier Morawiecki, który dał się sfotografować w jednej z radiostacji z gitarą. Od razu posypały się memy z przerobionymi cytatami z piosenek. Kompletnie nie pokojarzyłem i i też wrzuciłem na fejsika zdjęcie, na którym trzymam w ręku najnowszy nabytek dziecka – gitarę akustyczną. Refleksem wykazał się Kamil Wierzbowski, reporter Tuby Marek, który sprokurował poniższe dzieło:

Na razie jeszcze hula wiatr na obwodnicy, ale niedługo to się zmieni. Szczepan Ostasz, który z Krakowa śledzi sprawy esósemki, jest przekonany, że niedługo (październik/listopad) trasa będzie przejezdna. I patrząc na budowę z perspektywy Marek, wierzę w to. Co do ekranów, nie jestem optymistą. Nie ma szans, by brakującą ochronę akustyczną dorobić przed otwarciem trasy. A mówiliśmy o tym GDDKiA od 2013 r… Szkoda. Wielka szkoda.

 

Nie tu jest problem

Spotykam inteligentnych i mądrych ludzi, którzy z niepokojem mnie pytają – co będzie z Okólną, przez to centrum tiry zaleją znów Marki. Tłumaczę cierpliwie, że to zestawianie myszy i słonia. Liczby pojazdów, która już jest (wszak to teren przemysłowy) i pojawi się na odcinku Okólnej i Słonecznej, nie można porównywać z liczbą tych, które są obecnie w tranzycie. Ale cóż, rządzą nami emocje. Sporo rzeczowości do dyskusji wnosi materiał z ostatniego Ekspresu Mareckiego, napisany przez Michała Jarocha. Jego zdaniem, problem z tirami (i nie tylko) będziemy mieć w innym miejscu. I ja się z tym zgadzam…. Poniżej przedruk

Czytaj dalej

O szkołach, drogach, budżecie obywatelskim…

Na fejsiku niedawno obiecałem, że wrzucę dwa teksty z nowego numeru Expresu Mareckiego. Na niedzielę – wywiad z burmistrzem. Nie lubię otwierać PDF, dlatego wklejam rozmowę „na żywca” – oczywiście za zgodą wydawcy. Wywiad jest „z zębem” – to nie jest poklepywanie, tu są pytania o tematy, które często poruszane są na forach internetowych.

EM: Jedynka rozbudowana. Wykonawca zdążył zrealizować prace przed terminem, dzieci poszły do szkoły. Co dalej?

Jacek Orych: Widzę, że przechodzimy od razu do konkretów. Ledwo zamknęliśmy jeden etap, a musimy przejść do kolejnego…

– Bo, jak burmistrz, zdaję sobie sprawę, że miasto stale toczy wyścig z czasem.

– I to najlepiej widać po sprawach związanych z edukacją. Zostaliśmy i nadal jesteśmy poddawani – można powiedzieć – egzaminowi z szybkiego reagowania. Nałożyły się na nas dwie kwestie: z jednej strony – zastany przeze mnie brak inwestycji w poszerzenie bazy edukacyjnej, z drugiej – zmiany w edukacji, wydłużające naukę w szkołach podstawowych oraz zajęcia w przedszkolach. Na to nakłada się rosnąca liczba mieszkańców, których witamy z otwartymi ramionami.  Ale szkoły i przedszkola nie są z gumy. Oddając „Jedynkę” rozwiązujemy część problemów z bazą edukacyjną, powtarzam – część…

– Czyli…

– Najgorętszy temat to przedszkola. Miasto, w przeciwieństwie do Ząbek, nie zbudowało w poprzednich kadencjach ani jednego. Po tegorocznej rekrutacji zostało około 100 dzieci bez miejsca w przedszkolu. W końcu udało się je znaleźć, ale jest to rozwiązanie tymczasowe. Dlatego w tempie ekspresowym musimy rozbudować przedszkole przy ul. Dużej. Postawimy je w systemie modułowym. Jeśli nic nieprzewidzianego się nie zdarzy, otworzymy je na początku przyszłego roku. Znajdzie się tam ponad 200 miejsc dla dzieci.

– A co z gimnazjum przy Wspólnej?

– Zmieniliśmy projekt – nie mieliśmy wyjścia po reformie edukacji. W nowej wersji będzie to podstawówka. Zamiast 800 dzieci będzie się tam uczyć 1200. Proszę zobaczyć, jak zwiększa się zabudowa w tej części Marek. Zaplanowaliśmy ogłoszenie przetargu jesienią. Z deklaracji prezesa Mareckich Inwestycji Miejskich, instytucji, która jest odpowiedzialna za realizację tej inwestycji, wykonawca powinien być wybrany do końca roku – tak, by na wiosnę 2018 r. ruszyły roboty. Trzymam kciuki, by we wrześniu 2019 r. można było przeciąć wstęgę i wpuścić dzieci do klas. Do tego równolegle będzie procedowana rozbudowa Szkoły Podstawowej nr 2, która jest w tej chwili najbardziej obciążoną placówką.

 – Będą chętni do budowy? Ostatnio w przetargach na terenie Polski często zdarza się tak, że nikt się nie zgłasza. Firmy narzekają, że nie mają mocy przerobowych.

– Niestety, u nas też się tak zdarzyło, a dotyczy to inwestycji, która wyjątkowo leży mi na sercu – budowy placu miejskiego przy Sportowej. Nie zawieszamy jej na kołku – nadal będziemy szukać wykonawcy. Co do szkół – liczę, że ogłoszenie postępowań przetargowych w tym roku z wizją wykonania prac w przyszłym i kolejnych zachęci firmy do startu. Pod koniec roku będą budowały portfel zamówień na kolejne lata – Marki zapraszają. Tym bardziej, że budowa energooszczędnego kompleksu przy Wspólnej to też fantastyczna wizytówka – nie tylko dla miasta, ale również wykonawcy.

– Z edukacji zejdźmy na drogi. Co nas czeka jeszcze w tym roku?

– W budowie jest Zygmuntowska i Zagłoby. To największa inwestycja drogowa warta około 10 mln zł. Kończą się prace przy Staszica, Kołłątaj, Równej oraz Sokolej. Jesienią zaczną się prace przy parkingach „Parkuj i Jedź” przy Dużej oraz Sportowej. Ogłosiliśmy przetargi na Poznańską i Lisią.

– A ciąg Kościuszki i Sosnową?

– Przetarg ogłosimy w tym roku. Trochę to potrwa, bo jest to postępowanie z udziałem unijnych pieniędzy. Dlatego gros prac będzie realizowana w przyszłym roku. Przebudujemy skrzyżowanie z Okólną, odwodnimy drogę, położymy nowy chodnik i ścieżkę rowerową. Podobnie będzie z Główną i przyległymi.

– A co z Karłowicza-Sobieskiego i Modrzewiową? W tym roku liczyliśmy na budowę.

– Wybrany w przetargu projektant potrzebował więcej czasu. Zdarzają się nieprzewidziane sytuacje, które opóźniają proces inwestycji. Ja chcę tylko zapewnić – z niczego się nie wycofujemy, jeśli coś obiecaliśmy, to zrealizujemy. I przepraszamy za ewentualne opóźnienia. Zdaję sobie sprawę, że mieszkańcy niecierpliwie czekają na inwestycje, których w poprzedniej kadencji nie doświadczali.

– Ci z dużym stażem mówią, ze burmistrz robi tylko nowym mieszkańcom, ci nowi – że tylko „starym”.

– Najważniejsze – mówią, że robię. Od tego jestem. A gdy spojrzycie na mapę inwestycji, zobaczycie, że nie robię dla „starych” i „młodych”, tylko dla wszystkich. Tak jak budowę Jedynki, do której pójdą wnuki „starych” i dzieci „nowych”.

– Ale z realizacją budżetu obywatelskiego idzie jak po grudzie…

– Gdybyśmy latem wyłonili wykonawcę placu przy Sportowej, wynik byłby lepszy. To tam były ulokowane dwa projekty z budżetu obywatelskiego. Ale fakt – tu mamy opóźnienia. Podkreślam jeszcze raz – nie mam zamiaru rezygnować i zachęcam do głosowania w nowej edycji.

– Cofnijmy się nieco w czasie. Co wydarzyło w sierpniu 2009 roku?

– Trzymam do tej pory okładkę „Gazety MSG” z zapowiedzią cukierkowej akcji „Tak dla Obwodnicy Marek”.

– Kiedy otwarcie trasy?

– Mam nadzieje, że jak najszybciej. Jestem w stałym kontakcie z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad, inwestorem obwodnicy. Wiem, że naciskają na wykonawców, by zdążyli w terminie.

– Jest satysfakcja z udziału w tym społecznym projekcie?

– Największa z tego, że tylu mieszkańców połączyliśmy pod wspólnym sztandarem. Odliczamy już tylko tygodnie i dni do otwarcia trasy. Życie w Markach zmieni się nie do poznania. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki znikną tysiące samochodów ciężarowych, które dziś rozjeżdżają Aleję Piłsudskiego. Mam nadzieję, że uda się przeforsować remont głównej ulicy mareckiej w naszej wersji. W ujęciu symbolicznym – przywracamy ulicę miastu, żegnamy tranzyt i zanieczyszczenia.

– Są jednak mieszkańcy, których martwi bliskość obwodnicy. Mam na myśli tych, którym zredukowano ochronę akustyczną.

– Wystąpiliśmy do GDDKiA z prośbą o przedstawienie kosztów dobudowania ekranów. Jeśli pojawi się taka możliwość, poproszę Radę Miasta o wysupłanie pieniędzy na projekt, który tak naprawdę będzie chronił kilka tysięcy osób.

– A co z centrum magazynowym przy Okólnej? Rzeczywiście TIRy znów zaleją Marki?

– Przekonacie się sami, że nie. Mam wrażenie, że ktoś próbuje dorobić mi gębę. Czytam w internecie, że burmistrz pozwolił. Pozwolenie wydał starosta, bo realizacja inwestycji jest zgodna z prawem. Ja ze swej strony dołożyłem wszelkich starań, by zachęcić inwestora do inwestycji w ogólnodostępną infrastrukturę. I to się udało. Spory kawałek Okólnej zostanie odwodniony, pojawi się tam nowy asfalt, chodniki i ścieżka rowerowa. Gdy miasto miało za to płacić z własnej kieszeni, wydałoby kilka milionów złotych. I nic za to nie obiecywaliśmy inwestorowi, przeciwnie, dalej będziemy go zachęcać do działań z zakresu społecznej odpowiedzialności biznesu – w tym wypadku za wspólną infrastrukturę.