Przez kuchnię do serca (ofiarodawcy)

Mała Klaudia cierpi. Potrzebuje operacji, którą można zrealizować w Belgii. Jej znajomi i jej nieznajomi starają się jej pomóc. Do pełni szczęścia brakuje jeszcze dużo – prawie 150 tys. zł. Tymczasem czas goni – z powodów medycznych do operacji zostały niewiele ponad dwa miesiące. Najpiękniejsze jest to, że tu nie ma załamywania rąk. Raczej – są nowe pomysły jak pomagać. Tu kreatywnością wykazała się Agata, z którą mam zaszczyt współpracować. Nie tylko pomaga w zbiórce dla Klaudii, ale sama przygotowuje podziękowania dla ofiarodawców dziewczynki. W jej kuchni powstają tortille, które otrzymują ci, którzy wsparli charytatywny projekt. Brawo za pomysł, zapał i poświęcony czas. Chciałoby się zmodyfikować stare porzekadło „przez kuchnię do serca – tyle, że ofiarodawcy…

Ps. Dorzuciłem się do zbiórki, czy możesz dorzucić się również Ty?

Szczegóły na https://www.siepomaga.pl/klaudia-sobczak?fbclid=IwAR2GnOki7r-_DS3dSrKbQK021negyP65yKP4xXqEFlN176Zy8GQ-HVnAwaY

Zaskocz mnie pozytywnie!

Strabag, który kończy „esósemkę”,  powoli rozkręca się. Takim poletkiem obserwacji jest skrzyżowanie Ząbkowskiej ze Szpitalną, tuż pod wiaduktem obwodnicy. Kształtu nabierają ścieżki rowerowe i chodniki. Ale tym, co pewnie ucieszy wielu mieszkańców, będzie powrót oświetlenia pod obwodnicą. Od czasu wybudowania szybkiej drogi panują tu egipskie ciemności. Jesienią lub zimą – brrrr… Jakieś dwa tygodnie temu pojawiło się okablowanie pod latarnie wzdłuż Szpitalnej, wczoraj lub dziś – wzdłuż Ząbkowskiej. Można powiedzieć – tak być powinno, ale ile rzeczy w naszym kraju powinno być, a nie ma… To ja jeszcze pomarzę… A może jeszcze przy okazji odbudujemy chodnik pod wiaduktem wzdłuż Ząbkowskiej? I asfalt zniszczony przez ciężarówki wiozące materiały na nasyp? Generalna Dyrekcjo, zaskocz mnie (i nie tylko) pozytywnie!

Ile osób podczas nabożeństwa

Od poniedziałku (20 kwietnia) zmieniają się zasady odwiedzania miejsc kultu religijnego. Do niedzieli w uroczystościach mogło uczestniczyć tylko pięć osób. Niedawno władze kraju nieco poluzowały ten rygor. Do świątyni będzie mogła wejść jedna osoba na 15 mkw. jej powierzchni. Mareckie kościoły w ogłoszeniach parafialnych podały maksymalną liczbę wiernych, którzy będą mogli uczestniczyć w nabożeństwie:

Parafia pw. św. Izydora Oracza (obok ratusza) – 50 osób

Parafia Matki Bożej Królowej Polski (Jutrzenki) – 46 osób

Parafia św. Andrzeja Boboli w Strudze (Piłsudskiego) – 20 osób

Parafia Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła (Ząbkowska)  – 16 osób

Nastaw babci (i dziadkowi) odbiornik

Z taką akcją w internecie ruszył dzisiaj Paweł. Chodzi o dostęp do nabożeństw w wersji domowej. Wiele razy już powtarzano, że osoby w podeszłym wieku są najbardziej narażone na skutki zarażenia koronawirusem. Trzeba ich przekonać, żeby pokonały przyzwyczajenia i pozostały w domu. Nie jest to łatwe – możecie usłyszeć, że i tak już jestem stary/stara, dlaczego więc mam nie pójść do kościoła. Zadanie ułatwili  biskupi, udzielając dyspensy, oraz rząd, ograniczając liczebność zgromadzeń. Na młodych ludziach pozostanie zadanie umożliwienia starszym ludziom uczestnictwa w nabożeństwie. Mamy Msze w telewizorze, ja dodam jeszcze jedno źródło, z którego czasem korzystałem. Jest taka strona Msze On-line (https://msza-online.net/). Pod tym adresem znajdują się nabożeństwa z różnych części kraju i zagranicy – i z Jasnej Góry i z Chicago, i z sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowskiej i z Mińska na Białorusi. Strona ma ogromną zaletę: można zobaczyć Msze o różnej porze – i o poranku, i w środku dnia, i wieczorem. Są też msze dla osób w językach obcych. Także kochani – zróbcie tak, jak w tytule.

„Nie wolno być pasożytem”

Najpierw drogi, potem podatki – taki wpis znalazł się w mediach społecznościowych po opublikowaniu kolejnego odcinka z serii „Jak ugryźć 25 mln zł”. To film, który szczególnie jest dedykowany tym, którzy nie wskazują Marek w rocznym zeznaniu podatkowym. Z przesłaniem wpisu nie będę polemizował (na złość mamie odmrożę sobie uszy). Zabrzmiał on jednak tak, jakby w Markach drogi nie były w ogóle robione.

Czytaj dalej

„Namiastka USA w Markach”

Niedawno gościli w naszym mieście samorządowcy ze Świdwina (woj. zachodniopomorskie) oraz przedstawiciele NGO z Radomia (Stowarzyszenia Budujemy Przystań). Mieli okazję zwiedzić nasze placówki edukacyjne. Miło było potem poczytać ich komentarze w mediach społecznościowych. Czasem osoby z zewnątrz widzą więcej niż my sami dostrzegamy…

Czytaj dalej

Śmieciowe dwa w jednym

Zostałem ortodoksem. Przynajmniej jeśli chodzi o segregację śmieci. Do tej pory trzymaliśmy się klasycznego układu: plastik do plastiku, szkło do szkła, papier do papieru, zmieszane – do zwykłego kosza. Zielone odpady najczęściej wystawialiśmy latem. Wiadomo – zawsze coś się z ogrodu zbierze. Pod koniec ubiegłego roku zaczęliśmy ostrzej podchodzić do kwestii bioodpadów. Przestały lądować w koszu, zaczęły trafiać do brązowego worka. Skórki od owoców, liście po rzodkiewce, skorupki po jajkach, fusy – przestały być odpadem zmieszanym. Na początku był problem, gdzie je w domu odkładać. Ale i na to znalazł się sposób. W ramach akcji „Daj drugie życie przedmiotowi” zagospodarowaliśmy pudełko po kapsułkach do prania. Jest zamykane, dość pojemne (wystarcza na jeden dzień zbierania), łatwe do przepłukania.

Efekty tego ortodoksyjnego podejścia były zaskakujące. Zwykle wystawialiśmy dwa pojemniki ze śmieciami zmieszanymi. Po wprowadzeniu surowej segregacji bioodpadów – już tylko jeden. Oczywiście następnego dnia wystawiamy też brązowy worek z zielonymi odpadami. Tyle, że można mieć nadzieję, że nie trafi na wysypisko, a wykonawca usługi właściwie go zagospodaruje.

I jeszcze jeden wątek. Zdaję obie sprawę, że mega ortodoksyjne segregowanie odpadów nie jest łatwe. Przekonałem się o tym, sprawdzając swoją wiedzę w warszawskim serwisie „segreguj na 5”. Jest tu wygodna wyszukiwarka, która kategoryzuje odpady i pokazuje, gdzie je wyrzucać. Jest też możliwość zrobienia sobie testu. Wydawało mi się, że stosunkowo dużo wiem o odpadach. Ale uzyskanie 100-procentowej skuteczności zajęło mi kilkanaście prób. Spróbujcie – to dobra zabawa i wygodne narzędzie. Takie dwa w jednym…

Jeśli my zapomnimy, te kamienie wołać będą

Dziś otworzyliśmy Skwer Pamięci Narodowej.Jego centralnym punktem pozostaje Pomnik Dziesięciu Powieszonych. Przejmujące słowa o tej zbrodni powiedział Antoni Widomski, lokalny historyk i honorowy prezes OSP. Pozwólcie, że podzielę się nimi z Wami, choć suchy zapis nie odda emocji towarzyszących temu wystąpieniu…

Ustawiono dwie szubienice. Na każdej z nich pięciu więźniów Pawiaka. Wyobraźmy sobie poniedziałkowy poranek. Rano ludzie jadą kolejką, a wiatr kołyszą ciała straconych. Przy szubienicach Niemcy powiesili ogłoszenie. „W nocy z 5 z 6 października dokonano zbrodniczego czynu i wysadzono w powietrze tory kolejowe. Za ten czyn zostało powieszonych 50 więźniów”. Ogłoszenie podpisał Ludwig Hahn, szef policji na dystrykt warszawski z SS. To ważne. Po raz pierwszy Niemcy publicznie przyznali się do zbrodni. Dotychczas rozstrzeliwano po kryjomu. Chodziło o wprowadzenie psychologicznego terroru. Nie przyniósł on skutków. W odwecie przeprowadzono kolejne akcje zbrojne. Ducha walki nie złamano. Trzeba jednak pamiętać, że Ludwig Hahn wysłał także około 200-250 rodzin z Marek, czyli około 800 osób, do Treblinki. Wszyscy tam zginęli.

Tak wyglądały zbrodnie niemieckie na naszym terenie. Jesteśmy w miejscu, w którym każdy element o nich przypomina. Spójrzmy na metalowy krzyż. Już po roku od zbrodni Armia Krajowa postawiła drewniany. Niemcy go oczywiście usunęli. Kolejny krzyż był już z metalu. Stał tak do 2014 r. Naturalnie niszczał, więc grupa mieszkańców Marek postanowiła go odtworzyć.

Jest takie powiedzenie: jeśli my zapomnimy, te kamienie wołać będą. Spójrzmy na cokół krzyża. To kamienie polne. One będą nam przypominać. Kolejny element to tablica „Miejsce uświęcone krwią Polaków”. Umieszczano ją tam, gdzie ginęli Polacy.

To są świadectwa. Tę pamięć będziemy przekazywać z pokolenia na pokolenie. Jest to troska mieszkańców Marek – ta pamięć musi w nas trwać. Po to, abyśmy nikomu nie pozwoli ginąć i mordować na naszej ziemi. O tym pamiętajmy, oddając cześć i hołd niewinnie powieszonym.

Pełna relacja z uroczystości TUTAJ