Najstarsi górale nie pamiętają…

Cóż, najwięcej uwagi dziś przykuwał przetarg na śmieci. Nic dziwnego, dotyczy nas wszystkich. Ale – przynajmniej na chwilę – postanowiłem oderwać się do tego tematu. Z zainteresowaniem przyglądałem się innemu postępowaniu. I tu znalazłem nutkę optymizmu.

Dziś w ratuszu były otwierane oferty w przetargu na dwa place zabaw – przy Wrzosowej oraz na skwerze księdza Markiewicza. Gdy ogłaszaliśmy przetarg, we wpisie na stronie marki.pl zastrzegaliśmy: jeśli wyłonimy wykonawcę. W poprzednich latach było sporo postępowań, do których albo nikt nie przystąpił, albo oferty były za duże. A tu niespodzianka. Wyobraźcie sobie, że do przetargu stanęło 13 (słownie trzynaście firm). Najstarsi górale nie pamiętają takiej liczby ofert (bodaj przy remoncie Pomnikowej zanotowaliśmy taki wynik). Co więcej, propozycje sześciu z nich mieszczą się w kosztorysie szacowanym na 300 tys. zł. Jest więc duża szansa, że się uda wyłonić wykonawcę. Oby to był dobry prognostyk przed kolejnymi przetargami m.in. na plac przy Sportowej czy ogród zmysłów przy Sowińskiego.

fot. Pixabay

Podwójne podziękowania

Zaniedbanie jest grzechem, a ja grzeszyć nie chcę. Dlatego dziś odrabiam zaległości i podwójnie dziękuję. Po pierwsze, za rzecz już dość odległą. W ubiegłorocznym budżecie obywatelskim zgłosiłem wniosek o doświetlenie przejść dla pieszych przy Ząbkowskiej. Wniosek nie przeszedł, zaniedbałem jego promocję, ale i tak zyskał poparcie ponad 200 osób. Zacne grono, któremu kłaniam się nisko.

Drugie podziękowania składam osobie, która wylicytowała ofiarowaną przez nas olimpijską kurtkę 4F z Soczi. W najpiękniejszych snach nie przypuszczałem, że w czasie finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy padnie za nią kwota 600 zł. O tym też powinienem wcześniej napisać, ale nie ukrywam: byłem przybity śmiercią Pawła Adamowicza, prezydenta Gdańska, z którym – jako dziennikarz – kilka materiałów przygotowywałem. W tych trudnych dniach człowiek starał się być lepszy. Dlatego postanowiłem, że wybaczę pytanie „komu ukradłeś kurtkę”, które usłyszałem wchodząc przed licytacją na scenę WOŚP. Nawet jeśli to był żart, to nie na miejscu.

Sztuka nówka nieśmigana

Wielkimi krokami zbliża się 14 marecki finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Postanowiliśmy też dołożyć cegiełkę do tej szlachetnej kwesty. W naszej szafie znajduje się dość cenna – tak nam się przynajmniej wydaje – rzecz. To model olimpijskiej, męskiej kurtki z Soczi, wyprodukowanej przez 4F. Jako mówią czasem młodzi ludzie – „sztuka nówka nieśmigana”, jeszcze z firmową metką. Z przodu zobaczycie logotyp olimpijski na tle polskiej flagi, z tyłu – dumny napis Polska. W weekend kurtka (rozmiar M) trafi w ręce przedstawicieli mareckiego sztabu WOŚP. Oni już będą wiedzieć, co z nią zrobić… Mam nadzieję, że olimpijska kurtka trafi w dobre ręce, a pieniądze zasilą konto orkiestry. #WOŚP #4F #Soczi

Więcej o finale TUTAJ

Wystrzelane – posprzątane

Drobiazg, który cieszy. Część z nas lubi sylwestrowe fajerwerki. Niestety, w poprzednich latach w pierwszy dzień roku mareckie ulice były usłane odpadkami z różnego rodzaju rac. Rano włożyłem sportowy strój i poszedłem (a raczej pobiegłem)  walczyć ze zbędnymi kilogramami. Przy okazji rzuciłem okiem na posylwestrowy stan kilku ulic. Byłem pozytywnie zaskoczony. Tylko w jednym miejscu (a sporo – jak na swoje warunki – przebiegłem) znalazłem nieposprzątane elementy po fajerwerkach. Ząbkowska (od Szkolnej do Szpitalnej), Szpitalna, Zygmuntowska, Zagłoby, Kościuszki-Sosnowa – ci, którzy strzelali, po sobie sprzątnęli. Drugie wrażenie jest takie, że jednak w tym roku ludzie urządzili mniej ogniowych pokazów, Kryzysu nie ma, ludzi stać na takie hmmm wystrzałowe zakupy, więc to chyba jednak zasługa apeli, aby w sylwestrową noc przestać straszyć domowe zwierzęta.

160 znaków bez ą, ś, ć….

W niedzielę przed Wigilią miasto (pretensje można składać do mnie) wysłało SMS z życzeniami świątecznymi. Jedna z internautek na forum wnioskowała o to, byśmy stosowali polskie znaki. I tu wyjaśnienie. Korzystamy z zewnętrznego sytemu. Każdy SMS to maksymalnie 160 znaków (szkoda, że nie jak w Twitterze – tam już jest bodaj 280). Te 160 znaków mamy do dyspozycji wtedy, gdy nie korzystamy z polskich znaków. Gdybyśmy je zastosowali, nasz ostatni sms skończyłby się tak: Pełnych radości Świąt Bożego Narodzenia oraz Nowego Roku, który…. I tu stop. Dlatego wybrałem wersję bez ł, ą, ż…., zakładając, że treść jest zrozumiała. Tych, których razi brak polskiej pisowni, proszę o wybaczenie. Wolę jednak przesłać więcej treści niż obcinać ją o 60-70 proc.

Ps. Acha. Jeszcze to. Uważamy, żeby nie używać słowa „łaski”. Zresztą w samorządzie nie ma takiego słowa.

Przedwojenna :-) lektura na święta

Ciekawe i warto to powtórzyć w przyszłym roku – tak małżonka skomentowała prawdopodobnie największą pod względem formatu  gazetę wydaną w tym stuleciu w Markach. W wolnej chwili (przed świętami nie ma ich zbyt dużo) przejrzeliśmy „Antykwariat świąteczny” – periodyk wydany na Boże Narodzenie przez Marecki Ośrodek Kultury im. Tadeusza Lużyńskiego. Ale nie format czyni go ciekawym. Znajdziecie tam treści, które pojawiły się w prasie w pierwszej połowie ubiegłego stulecia.

Dla mnie, sympatyka futbolu, niezwykłe wrażenie zrobił tekst z Bożego Narodzenia 1914 na froncie pierwszej wojny światowej. Najpierw zaczęło się od zdobienia okopów, potem żołnierze – niemieccy i brytyjscy – zaczęli śpiewać kolędy. Potem obie strony ustaliły zasady świątecznego zawieszenia broni. Niemcy dali Brytyjczykom beczkę piwa, Anglicy poczęstowali ich puddingiem śliwkowym. I wreszcie na koniec.. bożonarodzeniowy mecz piłki nożnej Niemcy – Anglia. Brytyjski piłkarz Gary Lineker niemal sto lat później wygłosił słynne zdanie, że futbol ta taka gra, w której gra 22 facetów, a na końcu wygrywają Niemcy. No i na frontowym boisku wygrali Niemcy w stosunku 3:2. Dość powiedzieć, że zawieszenie broni przedłużyło się do 3 stycznia, a dowództwo obu wojsk musiało obsadzić ten odcinek innymi oddziałami…

Kiedy już zakończy się Wam wigilijny młyn, zajrzyjcie do „Antykwariatu”. Znajdziecie tam o wiele więcej ciekawych tematów – również przedwojenne reklamy, krzyżówkę i rysunek satyryczny, który wcale się nie zestarzał. Więcej w linku

http://mokmarki.pl/images/download/AntykwariatSwiateczny.pdf

Ach, cóż za troska

Wyobraźcie sobie sytuację – mieszkacie w Markach przy zdezelowanej ulicy. Samorząd, widząc jej tragiczny stan, decyduje się ją kompleksowo wyremontować. Zostaną dwa pasy (tak jak było), ale jezdnia będzie wreszcie równa. Znikną kałuże, bo powstanie odwodnienie z prawdziwego zdarzenia. Pojawią się wyniesione skrzyżowania. Stary chodnik zniknie, nowy – po remoncie będzie szerszy, jednolity i bez wybojów. Do tego dojdzie droga rowerowa, by rowerzyści i kierowcy byli bezpieczniejsi. Na dodatek tę część inwestycji obficie dofinansuje Unia Europejska. Ilu z Was by chciało, by Wasza ulica tak się przeobraziła? Ilu z Was by chciało, by było jak przy Sowińskiego czy Głównej? Pewnie wielu. Ale pewnie znaleźliby się tacy, którzy by tego nie chcieli albo… celowo sieją zamęt.

Do skrzynek mieszkańców jednej z przewidzianych do modernizacji ulic trafił bowiem anonim podpisany przez (podobno) jej mieszkańca. Sens jest taki – remont w proponowanym kształcie uczyni z tej ulicy autostradę, z której wy nie skorzystacie, tylko mieszkańcy innych miejscowości, którzy sobie zrobią z niej dojazdówkę. Nie szkodzi, że kierowcy z innych miejscowości w nosie mają tę ulicę, bo wskoczą sobie na obwodnicę zamiast jechać przez Marki. Anonim jednak myśli – cytując klasyka polskiej sceny politycznej – że ciemny lud to kupi. Tymczasem ulica, o której tu mowa, w obecnej formule jest niebezpieczna dla mieszkańców. Nierówny asfalt, woda, która pozostaje po każdych opadach, rowerzyści jadący głównym szlakiem i piesi na popękanym chodniku. To jest zaproszenie do wypadku. I ta/ten kto stworzył ów anonim, do tego się przyczynia.

Rozczuliło mnie stwierdzenie o hałasie. Podobno w dzień w godzinach szczytu są przekroczone normy. I tu w zasadzie powinienem zapytać „co ty anonimie wiesz o hałasie?” Mieszkasz przy obwodnicy? Wiesz, że latem, w upalne noce, niesposób w jej sąsiedztwie otworzyć okno, bo taki jest hałas? A Twoja ulica w tym czasie śpi, bo jej TIRy w nocy nie zatruwają. Wiem, bo często nią o tej porze poruszam się i zazdroszczę tej ciszy.

I na koniec – żeby jeszcze twoja troska była szczera… Demaskuje cię ostatnie zdanie – wyraźmy swoje niezadowolenie przed wyborami. Intencja aż nazbyt jasna…

Kurtyna

Ps. Korciło mnie, żeby napisać. Samorządzie, zabierz pieniądze z tej ulicy na inną. Ale myślę, że ogromna większość mieszkańców, która uczestniczyła w konsultacjach społecznych, chce mieć swoją ulicę w dużo lepszym standardzie niż obecnie.

fot. Pixabay

#stań po jasnej stronie

Wystarczy tak niewiele, by zrobić tak wiele. W tym przypadku – poprawić bezpieczeństwo pieszych, rowerzystów i kierowców przy Ząbkowskiej. W ramach Mareckiego Budżetu Obywatelskiego można głosować na projekt doświetlenia trzech przejść dla pieszych: przy Leśnej, Szkolnej i kościele. Będzie jaśniej, będzie bezpieczniej. A więc #stańpojasnejstronie i wejdź na zdecyduj.marki.pl

Zróbmy to raz a dobrze

A nie mówiliśmy – tak pierwotnie chciałem zacząć tekst o tym, że hałas z obwodnicy przekracza krajowe i tak bardzo liberalne normy. Nie ma we mnie jednak poczucia triumfu, bo trudno mówić o trumfie, gdy tysiące ludzi w Markach cierpi dziś z tego powodu. Nikt nie negował konieczności budowy trasy – ba, wspólnie stawaliśmy w cukierkowej akcji, by wymóc powstanie trasy. Prosiliśmy potem tylko o przywrócenie pierwotnej ochrony akustycznej, która nagle została odchudzona po wybuchu awantury o ekrany na trasie Warszawa – Łódź.

Niestety, nie słuchano nas. Ani w 2013 r., kiedy odkryliśmy, że ubyło ekranów, ani w latach późniejszych, gdy pukaliśmy do urzędników i polityków. Myślę, że się po prostu bali. Trzeba było mieć dużo odwagi, by pozytywnie mówić o budowie ekranów akustycznych. I tak przyszedł grudzień 2017 r. Droga została otwarta: zniknęły korki w Markach (hurra), ale pojawił się hałas (wzdłuż obwodnicy). I to nie tylko poczuli to na własnej skórze markowianie. Protesty wybuchły w sąsiedniej Zielonce i Radzyminie.

Nasze miasto postanowiło, że przeprowadzi badania akustyczne. To praktycznie ostatnia szansa na poprawę sytuacji. Jeśli normy są przekroczone, inwestor – w tym wypadku państwowa Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad – podejmuje działania zaradcze. I takie będą potrzebne. Jak czytamy na stronie marki.pl, w dwóch z pięciu badanych miejsc w Markach normy zostały przekroczone. I to nie są małe liczby. Na Szpitalnej, gdzie znajduje się blok zamieszkany przez kilkaset osób, jest za głośno w nocy aż o ponad 5 decybeli. Na Curie – Skłodowskiej, gdzie dominuje zabudowa niska – o ponad 3 decybele. Spróbujcie latem otworzyć tam okno… A wystarczyło postawić ekrany. Czy w kontekście protestów na Ursynowie o filtry w tunelu i w Wesołej o przebieg Wschodniej Obwodnicy Warszawy to było tak wiele?

Po takiej tyradzie część z Was będzie zdziwiona, że podziękuję Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Naprawdę. Po pierwsze, przyśpieszyła własne badania akustyczne w Markach (nie znam ich wyników). Po drugiej, konsultując z ratuszem wskazała dużo większą liczbę punktów do badania hałasu. Mam nadzieję, że punktów przekroczeń będzie więcej i że GDDKiA zareaguje właściwie, dobudowując i podwyższając ekrany. A już cudownie by było, gdyby wzięła pod uwagę, że za kilka lat będzie się w Markach do S8 wbijać Wschodnia Obwodnica Warszawy. Zróbmy to raz a dobrze.

tekst z sierpniowego „Ekspresu Mareckiego”