Najpierw drogi, potem podatki – taki wpis znalazł się w mediach społecznościowych po opublikowaniu kolejnego odcinka z serii „Jak ugryźć 25 mln zł”. To film, który szczególnie jest dedykowany tym, którzy nie wskazują Marek w rocznym zeznaniu podatkowym. Z przesłaniem wpisu nie będę polemizował (na złość mamie odmrożę sobie uszy). Zabrzmiał on jednak tak, jakby w Markach drogi nie były w ogóle robione.

Policzyłem – od 2015 r. zrobiliśmy minimum 50 ulic lub ich części. Są wśród nich przedsięwzięcia naprawdę duże (Główna i przyległe, Sosnowa-Kościuszki, Zygmuntowska-Zagłoby) jak i te mniejsze (Letnia, Niecała, Staszica, Kołłątaja, Głowackiego). Udawało się na nie uzyskiwać dofinansowania z Unii, od wojewody, od powiatu… Teraz w realizacji są dwie dość ważne inwestycje – nowy dojazd do Zespoły Szkół nr 2 przy Wczasowej oraz przedłużenie Cmentarnej do drogi wojewódzkiej 631.

Wiem, oczywiście każdy by chciał, żeby to jego ulica była robiona w pierwszej kolejności. Ja też. Nie mam jednak złudzeń, że są na nią pieniądze. A mimo to płacę i będę płacił podatki w Markach. Możecie mówić, że jestem frajer. Nie rusza mnie to.

Jeden z kolejnych bohaterów filmu, który zobaczycie w marcu, na pytanie, dlaczego płaci podatki w Markach, powiedział: „Nie wolno być pasożytem”. Dosadnie, ale dla mnie – w punkt.