Tagi

Do tego, by ruszyć cztery litery, zmobilizowała mnie Ola, która szykuje się do marcowego półmaratonu. I dobrze, bo w karnawale – poza halowym bieganiem za piłką – człek jest nieskory do wysiłku. Wielki Post daje doskonały pretekst, by wziąć rozbrat z ciasteczkami i znów zaprzyjaźnić się z butami do biegania. Toteż w niedzielę rano, nie budząc nikogo w śpiącym jeszcze domu, wymknąłem się, by przetrzeć… przetarte szlaki. Trafiłem w piękny moment. Akurat w okolicach godziny siódmej w południowych Markach zrobiło się jak w baśniach Andersena. Padał śnieg, który kształtem przypominał niewielkie kulki ze styropianu, a który w kilka minut przemienił szare ulice w białe dywany. I tak kontemplowałem ten urokliwy poranek, zanim z zamyślenia wyrwała mnie rzecz całkowicie przyziemna, choć zawieszona na pewnej wysokości.

Otóż ramię radaru, który znajduje się przy Piłsudskiego na wysokości ul. Leśnej, zmieniło położenie. I to po kilku latach nieustannego trwania w tej samej pozycji. Ciekaw jestem, czyim dziełem był ten obrót: inspektorów transportu drogowego (opiekują się urządzeniami) czy troszczących się o portfele sprytnych kierowców naszego miasta. Oba warianty są możliwe. Niedawno ostrzegano, że część radarów będzie odwracana, by pstrykać fotki tym, którzy dodają gazu zaraz po ich ominięciu…

Jakby tego było mało, pod koniec biegu zobaczyłem, że ostrzeżenie o fotoradarze pojawiło się też na granicy Marek i Ząbek. W tym wypadku chodzi jednak o przenośne urządzenie, które nasi zacni sąsiedzi jakiś czas temu sobie zafundowali. Ponieważ pan burmistrz Perkowski często komunikuje się z mieszkańcami za pomocą blogu, apeluję o podanie terminów i lokalizacji lotnych kontroli: niech swojacy z powiatu nie płacą 🙂

Reklamy