Kilka lat temu miałem przyjemność pogadać sobie „na offie” z wiceburmistrzem Wnukiem. Snuł ciekawą wizję, że w jakiejś perspektywie w Markach będziemy wybierać prezydenta, a nie burmistrza. By do tego doszło miasto powinno liczyć 50 tys. mieszkańców. Dalej tę prognozę traktuję z przymrużeniem oka, aczkolwiek fakty są takie (ulubiony zwrot jednego z komentatorów Polsatu), że coraz mocniej wdziera się do Marek budownictwo wielorodzinne. Ot, przykład zza szyby samochodu. Codziennie mijam nową budowę przy Szpitalnej. Któregoś dnia z ciekawości zatrzymałem się przy tablicy informacyjnej inwestycji. Przy Szpitalnej, gdzie dominuje niska, ekstensywna zabudowa, powstają trzy budynki – jeden 96-lokalowy oraz dwa – 12-lokalowe. Czyli lekko licząc – minimum dla dwustu osób. Inny przykład z ul. Zajączka – jeden z deweloperów buduje osiedle z 81 mieszkaniami.

Ciekaw jestem, kiedy Google zmieni zdjęcie satelitarne. Tych dwóch inwestycji jeszcze na nim nie widać. Ale gdy popatrzy się na Marki z lotu ptaka – miejsca pod budowanie jest jeszcze pod dostatkiem.

Reklamy