Dostałem list z urzędu w sprawie śmieci. Suchy, do bólu konkretny. Są podziękowania za terminowe złożenie deklaracji, brakuje zdania o tym, że przy wdrażaniu mogą być problemy. Poczta Polska na liście nie zarobiła. Dokument przyniosła młoda dama, wynajęta przez urząd do dystrybucji, z rozmachem waląca do drzwi. Czyli w wersji oszczednościowej . Złożyłem parafkę, ustawiłem kwartalne płatności w banku i zacząłem się zastanawiać, jak będzie wyglądać skuteczność poboru opłat. Wszak termin uiszczenia pierwszej raty mija za tydzień. Mam nadzieję, że nie będę jedynym w Markach frajerem, który poważnie traktuje narzucone przez państwo zobowiązania. Mam nadzieję, że nie będzie tak, że ciężar utrzymania systemu wezmą na siebie uczciwi płatnicy. Możliwości egzekwowania zobowiązań od niepłacących są (nie mówiąc już o tych, którzy nie wypełnili deklaracji). I na tym proszę nie oszczędzać.  Nawet jeśli to jest temat niepopularny przed przyszłorocznymi wyborami burmistrza i rady.

Advertisements